Opis naszych najciekawszych podróży i wyjazdów
RSS
środa, 29 kwietnia 2015

Ostatnią część mojego przewodnika chciałabym poświęcić Bielsku oraz jego okolicom. I od spaceru po Bielsku zaczniemy. Niegdyś nazywane małym Wiedniem, z pewnością jest miejscem godnym uwagi. Stare miasto z Zamkiem Książąt Sułkowskich:

Reksio rządzi;)

Ciekawymi budynkami są również dworzec kolejowy (niestety nie mam zdjęcia) i teatr:

Kolejne miejsce jest jednym z moich ulubionych- Błatnia. Błatnia jest niewysokim szczytem (niewiele ponad 900m.n.p.m.) a jej zaletą jest położenie- jest jakby pierwszym szczytem Beskidu Śląskiego. Wyznakowanych przez PTTK szlaków prowadzących na szczyt jest 5, do tego dochodzą szlaki lokalne np. harcerski. Wszystkie polecam, ale gdybym miała wybrać tylko jeden wariant, to zdecydowałabym się na opcję z zaporą w Wapienicy. Przy zaporze jest bardzo ciekawa knajpa- polecam choćby zajrzeć, aby zobaczyć wystrój. Nie jest to górski klimat, ale nic więcej nie zdradzę. Miłe odczucia budzi we mnie schronisko na Błatniej. Zawsze jest czysto i mają piękne kwiaty. I letni bufet:

Nie sposób nie wspomnieć o Szyndzielni i Klimczoku. Na Szyndzielnię prowadzi jedyna w Beskidzie Śląskim kolej gondolowa, jest to więc szczyt dostępny dla każdego. Z kolei spacer z Szyndzielni na Klimczok zajmuje 25 minut. Jeżeli doliczyć do tego fakt, że dolna stacja kolejki znajduje się w Bielsku- Białej, mieście liczącym ponad 170000 mieszkańców, to oba szczyty możemy określić mianem najłatwiej dostępnych w Beskidzie Śląskim.

Z Klimczoka możemy zejść do Szczyrku- dawnej narciarskiej stolicy Polski. Czemu dawnej? Otóż pewnej zimy mieszkańcy Szczyrku postanowili zagrodzić większość tras narciarskich w kompleksie Czyrna- Solisko tak, by uniemożliwić szusowanie. A było co uniemożliwiać- ferie miały jednocześnie województwa Śląskie i Mazowieckie. To był jeden z moich ostatnich pobytów na nartach w Szczyrku. Narciarze przenieśli się w miejsca gdzie zwyczaju grodzenia tras nie ma. Ponieważ piszę ten tekst z myślą o tych, którzy w Beskidzie Śląskim nie byli, to zachęcam do odwiedzenia Szczyrku. Jest to prawdziwy narciarski skansen, o niskim standardzie tras, wyciągów i podejścia do turysty.

Co się zaś tyczy przyjemnego szusowania, polecam Brenną. Jest to malutki ośrodek, posiadający jedynie orczyki. Jest jednak ładnie utrzymany i tańszy niż Szczyrk.

Dla mnie ma tę dodatkową zaletę, że jest najbliżej mojego miejsca zamieszkania i dojazd jest stosunkowo łatwy. Brenną polecam również na wypady letnie. Nie jest to wieś przelotowa, więc ruch samochodowy jest mniejszy niż w Ustroniu czy Wiśle, a jak wiadomo nie ma nic bardziej nieprzyjemnego na urlopie niż hałas samochodów- tego większość z nas ma pod dostatkiem na co dzień.

I ostatnia rzecz, o której chciałam napisać- przedgórze. Wyróżnić tu chciałam miejscowość Strumień ze swoją słynną, żywą szopką (tak, tam w żłóbku leży nasz Stasiek):

A także zabytkowy kościół św. Wawrzyńca w Bielowicku:

Na tych terenach istnieje pewien lokalny zwyczaj. Z nadejściem miesiąca maj każda wieś robi kukłę zwaną Majem, którą następnie ustawia się w centralnym punkcie wsi. Cała zabawa polega na tym, aby zgromadzić jak najwięcej kukieł z sąsiednich wsi, jednocześnie nie dając ukraść swojej kukły. Jako że maj się zbliża, kończąc ten tekst pozostaje mi życzyć, dobrej zabawy.

Ewa

 



piątek, 24 kwietnia 2015

Na dziś proponuję pasmo Skrzycznego i Baraniej Góry. I od tej drugiej zaczniemy. Barania Góra jest jednym z najbardziej znanych i charakterystycznych miejsc w Beskidzie Śląskim- tu swój początek ma rzeka Wisła. Szlaków na Baranią Górę jest wiele, ja polecam trzy (i trochę błądzenia bez szlaku). Pierwsza jest opcja dla zmotoryzowanych: szlak niebieski z Wisły Czarne. Prowadzący doliną Białej Wisełki, początkowo nieciekawy (asfalt), w pewnym momencie wchodzi w las. I tu największa atrakcja- wodospady Białej Wisełki Kaskady Rodła:

Na wysokości ok. 950 m.n.p.m. szlak przecina droga (płaj). Skręcając w prawo dojdziemy (bez szlaku) do polany Przysłop i schroniska. A szlak prowadzi na szczyt. Na szczycie Baraniej Góry znajduje się wieża widokowa. Jeszcze w maju 2009 cały szczyt był zalesiony. Obecnie widoki można podziwiać nie wchodząc na wieżę, co oczywiście nie zmienia faktu że z wieży są ładniejsze.

Dalej proponuję zejście ze szczytu na polanę Przysłop, obowiązkowa wizyta w Muzeum Turystyki Górskiej, Brackie w schronisku, a następnie powrót płajem do granicy rezerwatu i niebieskiego szlaku. Dochodząc do parkingu w Czarnym, po prawej stronie miniemy drewnianą budkę z kuchnią polową, gdzie polecam lokalny specjał- żebroczkę:

Wersja dla niezmotoryzowanych zaczyna się na dworcu kolejowym w Wiśle Głębce. Tym samym obejmuje kolejną atrakcję, jaką jest przejazd pociągiem do Głębców. Pociąg przejeżdża przez wybudowany w 1933 roku most kolejowy. Nie jest to co prawda wiadukt w Stańczykach, ale jego filary mają 25m wysokości, a sam most ma długość 122m i jest konstrukcją siedmioprzęsłową.

W Głębcach startujemy żółtym szlakiem na przełęcz Szarcula. Jest jeszcze druga opcja- zielony szlak na Kubalonkę, następnie czerwony na Szarculę. Zdecydowanie odradzam tę opcję, gdyż szlaki częściowo prowadzą ruchliwą, asfaltową drogą. Tymczasem szlak żółty jest jednym z przyjemniejszych, dodatkowo niezwykle zielonym:

Z Szarculi asfaltem dochodzimy do Stecówki (dla chętnych czerwony szlak). Z drogi tej rozciąga się piękny widok na jezioro Czarne:

Jeszcze niedawno na Stecówce stał drewniany kościółek Matki Boskiej Fatimskiej, który spłonął w 2013 roku:

Obecnie trwa jego odbudowa. Ze Stecówki idziemy dalej czerwonym szlakiem, ale uwaga! Tylko do rozwidlenia na szlak czarny i czerwony. Szlakiem czarnym docieramy do Karolówki (kilka fotografii z trasy poniżej), skąd szlakiem niebieskim idziemy na Baranią Górę po drodze mijając ewangelicką kapliczkę Habsburgów i Przysłop. Odradzam trasę Stecówka- Przysłop w całości szlakiem czerwonym- jest nieciekawy.

Na koniec proponuję trasę dla plecakowych włóczykijów. Obejmuje ona dwa najwyższe szczyty Beskidu Śląskiego. Na Skrzyczne możemy podjechać kolejką, następnie zielonym szlakiem idziemy na Baranią Górę po drodze mijając: Małe Skrzyczne, Malinowską Skałę (fot. poniżej) czy Magurkę Wiślańską. Zejście proponuję szlakiem niebieskim do Wisły Czarne (opisany jako pierwszy). W okolicy znajdują się jeszcze dwa obiekty warte uwagi- zapora tworząca Jezioro Czerniańskie oraz pochodzący z początku XXw. Zameczek Prezydenta.

Koniec części 2:)

Ewa

 

środa, 22 kwietnia 2015

Może powinniśmy od tego zacząć, ale nie zrobiliśmy tego więc robię to teraz. O czym ma być ten blog? Jak sam tytuł wskazuje o podróżach. Jest to jednak bardzo ogólne określenie. Podróż to zarówno wyprawa na Antarktydę jak i pociąg do Zgierza (nie byłam). Czy jak podróż to plecak i namiot czy może pięciogwiazdkowy hotel? Czy podróżowaniem nazwać jedynie samodzielne eskapady bo wyjazd z biurem podróży to już nie to?

Czytałam różne blogi i strony podróżnicze. Przewagę stanowią wyprawy ekstremalne. Najwyższe góry, najbardziej dzikie tereny, najbardziej niebezpieczne tereny (czasem wręcz ogarnięte wojną!), najdalsze zakątki. Otóż nasz blog nie będzie naj. On będzie akurat;) Chcę pokazać radość z podróżowania po terenach będących w zasięgu ręki. Co nie znaczy że miejsca kultowe, typowo turystyczne będę pomijać. Nie. Naszym zamysłem jest aby było tu wszystko. Tylko że z punktu widzenia przeciętnego człowieka, który nie zdobywa najwyższych gór i nie przeprawia się przez Demokratyczną Republikę Konga w asyście sił pokojowych ONZ. Bo my w podróżach nie szukamy ekstremalnych wrażeń, a zwyczajnej przyjemności. I to chcemy pokazać.

Ewa i Radek



piątek, 17 kwietnia 2015

Ciężko mi w to uwierzyć, ale są na świecie ludzie (a przynajmniej w Szczecinie są), którzy nigdy nie byli w Beskidzie Śląskim. Dlatego pomyślałam, że stworzę krótki przewodnik po Beskidzie Śląskim. Na pierwszy ogień proponuję rejon Wisły.

Dojazd. Ze Szczecina najłatwiej dojechać autostradą A4 do Gliwic i na węźle Sośnica zjechać na autostradę A1, kierując się na Gorzyczki. Z A1 zjeżdżamy na Żory skąd drogą krajową 81 kierujemy się na Skoczów i Wisłę. Dla lubiących szybką jazdę odradzam wciskanie pedału gazu w Żorach, bardzo często suszą.

Miejscem, od którego zaczynamy zwiedzanie Beskidu Śląskiego jest Równica. Ale uwaga, poza sezonem! W sezonie Równicę omijamy szerokim łukiem. Polecaną przeze mnie trasą, jest trasa z Lipowca (żółty szlak) przez Lipowski Groń. Szczegółowo opisał ją Radek tutaj. Na szczycie koniecznie dłuższy postój i podziwianie widoków. Pamiętam, jak po raz pierwszy stanęłam na Równicy. Miałam wtedy 9 lat. Zobaczywszy widok ze szczytu (fot. poniżej) pomyślałam: ojej, ile gór!

Jeżeli nie jesteśmy zmotoryzowani, proponuję inną trasę. Pociągiem dojeżdżamy do stacji Ustroń Polana, skąd czerwonym szlakiem podchodzimy na Czantorię Wielką (można podjechać kolejką). Dalej grzbietem (i w dalszym ciągu czerwonym szlakiem) kierujemy się na południe mijając kolejno: Przełęcz Beskidek, Soszów Mały a na końcu Soszów Wielki. Z Soszowa Wielkiego schodzimy niebieskim szlakiem do Wisły Centrum, skąd pociągiem możemy pojechać do Szczecina lub w każde inne miejsce. Możemy też nie wsiadać do pociągu, a przespacerować się po samej Wiśle. Tu koniecznie obejrzeć trzeba dawny zameczek myśliwski Habsburgów z XIXw. przeniesiony z Przysłopu. Polecam również Muzeum Beskidzkie oraz lody w cukierni U Janeczki. Jeżeli na lody nie mamy ochoty bo akurat jest zima i przypadkiem mamy przy sobie narty, to z powyższego programu wycieczki pozostawiamy Czantorię lub Soszów. Ewentualnie możemy też wybrać: Stożek (nie polecam, jeden wyciąg i mało tras), Nową Osadę (fot. poniżej, lubię to miejsce, ale strasznie dużo tam ludzi) lub Cieńków (tak, tak i jeszcze raz tak!).

Zostajemy przy Cieńkowie, ale wracamy w cieplejsze klimaty. Bardzo ciekawym i niewyczerpującym pomysłem jest następująca pętelka z Wisły Malinki: wjazd na skocznię imienia Adama Małysza, spacer grzbietem Cieńkowa i zjazd wyciągiem krzesełkowym. Żądnym dłuższego spaceru polecam przejście całego grzbietu Cieńkowa, a w zasadzie większego jej odcinka do szczytu Cieńków Wyżni.

Ostatnią trasą godną uwagi jest Stożek. Jedną z możliwości wejścia opisaliśmy tu. Warto odwiedzić Izbę pamięci Jerzego Kukuczki (przewodnikiem jest jego żona, a sama izba znajduje się w jego domu rodzinnym). Innym obowiązkowym punktem w tej okolicy jest muzeum koronek w Koniakowie czy Chata Kawuloka w Istebnej.

Koniec części pierwszej:)

Pozdrawiam cały Szczecin, Ewa

 

wtorek, 14 kwietnia 2015

Miała być Słowacja, ale proponuję powrót na własne, śląskie podwórko. Miejsce na dziś- Rudy Raciborskie.

W Rudach znajduje się zabytkowy Pocysterski Zespół Klasztorno- Pałacowy. Jeszcze 20 lat temu jego stan pozostawiał delikatnie mówiąc wiele do życzenia. W zasadzie to mógł się jedynie zawalić. Patrząc na zdjęcia z tamtego okresu ciężko uwierzyć że możliwe było przywrócenie tym zabudowaniom dawnej świetności:

Historia miejsca jest ciekawa. Cystersi przybyli na te tereny w XIIIw. Po sekularyzacji w XIXw. zabudowania przejęli książęta raciborscy. Po Drugiej Wojnie Światowej pogorzelisko (Armia Czerwona podpaliła kościół) przeszło na własność państwa. I niszczało. Prace mające na celu odrestaurowanie kompleksu rozpoczęły się w 1998 roku. Dziś Pocysterski Zespół Klasztorno- Pałacowy jest własnością fundacji Silesia Pro Europa. Mieści się tu m.in. muzeum (bilet normalny 5zł). Nie jest ono duże, ale można dowiedzieć się trochę o historii miejsca i o ludziach, w których posiadaniu były budynki. Mnie zainteresowały dwie ekspozycje. Pierwsza to pisanki (nie wiem czy jest to ekspozycja stała, czy tak trafiliśmy) z różnych stron świata, wykonane przeróżnymi technikami. Druga, to historie najbardziej znanych rodów na Śląsku: Donnesmarcków, Ballestremów czy Hochbergów. Temat szczególnie mi bliski gdyż losy dwóch pierwszych rodów bardzo silnie związane są z historią miasta w którym mieszkam- Zabrza. Choć muszę przyznać, że dopiero w Rudach dowiedziałam się że Donnesmarckowie (do których należała większa część Zabrza) byli w początkach XXw. drugą najbogatszą rodziną w Prusach.

Miejsce idealne na spacer. Widać że ktoś to przemyślał i postawił na turystykę. Park i alejki są bardzo ładnie utrzymane, bez problemu można przejechać wózkiem. Dodatkowo darmowy parking i dobre zaplecze- są bezpłatne toalety (z przewijakiem) a także restauracja. W sam raz aby spędzić niedzielne popołudnie.

Ewa

P.S. W Rudach jest jeszcze zabytkowa stacja kolejki wąskotorowej, ale tam nie byłam więc nic na ten temat nie powiem.

O NAS